Ponta de São Lourenço

Wylatując na Maderę mieliśmy ambitne plany – każdego dnia przejść przynajmniej jedną lewadę/veredę. Trochę przez kapryśną pogodę, a trochę przez urlopowe lenistwo, nie udało nam się tego planu zrealizować. Ale kilka tras udało nam się zaliczyć.

Pierwszą z nich była Vereda Ponta de São Lourenço.

Vereda zaczyna się tuż za Caniçal, przy drodze ER109 i jest to właściwie pierwszy kawałek wyspy, jaki można zobaczyć lecąc na Maderę. To właśnie tędy samoloty przelatują, podchodząc do lądowania na lotnisku w Funchal.

Początek veredy bardzo łatwo odnaleźć: droga ER109 kończy się parkingiem, przy którym zaczyna się ścieżka. Długość trasy to jakieś 4 km w jedną stronę. Czas przewidziany w przewodniku to ok. 2,5 godziny na całą trasę i tyle mniej więcej nam zajęła, mimo, że niesamowite kolory formacji skalnych, wysokie klify i wzburzone morze zatrzymywały nas wielokrotnie 🙂 Większość trasy wyłożona jest kamieniami, z nich zrobione są schodki, więc idzie się bardzo wygodnie.

Ponta de São Lourenço to najdalej na wschód wysunięty kawałek Madery, półpustynny, wietrzny i surowy. Na ścianach klifów widać wyraźnie którędy kilka milionów lat temu wypływała lawa, tworząc ten zakątek Ziemi.

Wybierając się na spacer ta trasą warto zabrać ze sobą coś cieplejszego do ubrania, a na pewno nie przepuszczającego wiatru (kiedy my byliśmy, wiało naprawdę mocno), wodę i jakąś przekąskę.Przekąskę, którą można podzielić się z jaszczurkami – są tam bardzo oswojone i praktycznie wchodzą do kieszeni w poszukiwaniu smakowitych kąsków, bez problemu można je karmić z ręki 🙂

0 comments

Dodaj komentarz