Maroko część czwarta: Fez

Królewskie miasto Fez. Ostatni etap naszej podróży po Maroku. Nasz autobus przyjeżdża rankiem i na dworcu od razu pierwsze zaskoczenie. Bagaży nie możemy odebrać prosto z bagażnika autokaru. Najpierw muszą trafić na taśmę i przejechać przez maszynę rentgenowską, taką jak na lotnisku. Dopiero po tym wszystkim pracownik dworca wydaje bagaż, po uprzednim skrupulatnym sprawdzeniu biletów. Przed samym dworcem czekają już naganiacze, oferujący pomoc w znalezieniu noclegów. Jeden z nich zaczepia nas i pokazuje nam folder jakiegoś lokalnego stowarzyszenia aktywizacji marokańskich kobiet. Obiecuje nam nocleg w rodzinnym riadzie w feskiej medynie. Na zdjęciach wygląda to obiecująco, więc godzimy się, aby obejrzeć lokum. W międzyczasie nasz naganiacz zadzwonił do właścicielki i umówił nas u bram starego miasta. Na pożegnanie odprowadził nas do taksówki z informacją, ile może maksymalnie kosztować kurs. Po krótkiej jeździe starym, ale w dobrym stanie fiatem uno, o przebiegu niemal miliona kilometrów, dojechaliśmy do jednej z bram medyny. Tam czekała na nas już właścicielka riadu. I całe szczęście. Nawet z mapą, idąc pierwszy raz, mielibyśmy zapewne problemy z dotarciem do naszego celu. Sam riad okazał się być bardzo przyzwoity. Do swojej wyłącznej dyspozycji dostaliśmy duży, czteroosobowy pokój, ze śniadaniami. Po dobiciu targu poszliśmy zwiedzać medynę. Ta feska ma opinię największej medyny świata arabskiego. Ponoć jest tu ponad 9000 ulic i uliczek. Jednak po naszych doświadczeniach z medyną w Marrakeszu, ta w Fezie nie wydała nam się ani straszna, ani bardzo skomplikowana. Dość szybko odnaleźliśmy kilka punktów charakterystycznych i mogliśmy zacząć „gubić się” w wąskich uliczkach.

Brama Bab al Jeloud

Fez. Brama Bab al Jeloud. Widok od strony medyny

Fez. Brama Bab al Jeloud

Brama Bab al Jeloud od drugiej storny

Fez. Studnia z wodą pitną

Jedno z wielu ulicznych ujęć wody pitnej w Fezie

Fez.

Wiele budynków w medynie ma bogate zdobienia

Fez. Restauracja La Kasbah

Z tarasu tej restauracji można podziwiać panoramę Fezu

Fez, medyna

Zatłoczone uliczki medyny w Fezie. W przeciwieństwie do tej w Marrakeszu można znaleźć oznaczenia szlaków turystycznych.

Fez.

Bogato zdobione wejście do jednego z meczetów w Fezie

Fez, medyna

Publiczne ujęcia wody pitnej (studnie) są dość powszechne w starej części feskiej medyny

Fez, medyna

Bogato zdobiona studnia z wodą pitną

Jednym z miejsc, do których chcieliśmy dotrzeć, był słynne garbarnie i farbiarnie skór: Sidi Moussa i Chouwara. Można było je odnaleźć po unoszącym się dość mocnym, specyficznym zapachu. W okolicy garbarni znajduje się mnóstwo sklepów z galanterią skórzaną. Jedną ze sklepowych atrakcji jest właśnie widok z dachu na garbarnie. Naganiacze przed niemal każdym sklepem z akcesoriami skórzanymi zapewniają o „najlepszości” widoku właśnie u nich, a nie u konkurencji np. ze sklepu obok. Każdy, kto zdecyduje się na wejście na dachowy taras, otrzyma gałązkę mięty, aby nieco zminimalizować działanie smrodu, który się roznosi wokół. W garbarni praca wygląda tak, jak wyglądała 100, 200 a może i nawet 500 lat. Skóry leżakują w kadziach wypełnionych m.in gołębimi odchodami a potem ręcznie, tzn. nożnie udeptywane przez mężczyzn w krótkich, zazwyczaj, spodniach. Niemalże niewolnicza praca. Jednak pracują tam wybrańcy a zawód przekazywany jest z ojca na syna.

Fez, medyna

Jedna z bocznych uliczek fezkiej medyny prowadząca do farbiarni

Fez, garbarnia i farbiarnia skór

To tutaj garbuje się i farbuje skóry

Fez

Jeden z placów w Fezie, gdzie od wieków można znaleźć rzemieślników wytwarzających różne naczynia z miedzi.

Fez

Farbowany koń 😉

Fez

W boczne uliczki zapuszczają się niemalże wyłącznie tutejsi mieszkańcy

Fez

Osiołki to nadal bardzo popularny środek transportu wewnątrz murów medyny

Fez, brama Bab al Jeloud

Brama Bab al Jeloud wieczorową porą

Następnego dnia obudził mnie potworny ból gardła. Klimatyzowany autobus, zimne, wręcz lodowate soki pomarańczowe i upał dały o sobie znać. Zamiast cieszyć się i poznawać nowe miasto, szukaliśmy apteki ze środkami kojącymi ból gardła, ratując się od czasu do czasu sokiem ze świeżych pomarańczy, który brałem bez lodu, co budziło powszechne zdziwienie wśród sprzedawców. Poszukiwania apteki doprowadziły nas do pałacu królewskiego, gdzie trwały przygotowania do wizyty króla. Z tego powodu plac przed Złotą Bramą był zagrodzony i otoczony przez służby ochrony i policję. Każda próba podejścia i zrobienia zdjęcia, kończyła się interwencją funkcjonariusza.

Pałac królewski, Fez

Złota Brama pałacu królewskiego w Fezie

Niestety, Fez nie zachwycił nas tak jak Marrakesz. Marrakesz był bardziej egzotyczny, miał atmosferę miasta w której historia nadal się dzieje. Fez z kolei jawił się nam nieco bezdusznie. Może wynika to z braku placu takiego jak Jama el Fnaa, może z tego, że było bardziej uporządkowane? A może to był efekt mojej niedyspozycji związanej z zapaleniem gardła? Zapewne do Fezu wrócimy przy nadarzającej się okazji, bo w Maroku jest jeszcze sporo do zobaczenia.

Fez

Dzielnica żydowska w Fezie

0 comments

Dodaj komentarz