Dzień szósty czyli Dawid Garedża i jak zaoszczędziliśmy 60 dolarów

Szóstego dnia rano jedziemy do Dawid Garedży. Jest to jedno ze świętych miejsc dla Gruzinów. Część monastyrów wchodzących w skład kompleksu jest częściowo wykutych w skale. Ich historia sięga IX w n.e. Obecnie Dawid Garedża leży niemal na granicy gruzińsko-azerskiej. Granica przebiega raptem około 200 metrów od głównego budynku kompleksu. Dojazd do kompleksu możliwy jest jedynie prywatnym samochodem/taksówką. Monastyr leży w środku niczego i nie dociera tam żadna marszrutka czy inna komunikacja publiczna. Jednak przesadą jest, jak można gdzieniegdzie przeczytać, że wymagane jest auto z napędem 4×4. Droga jest zła, ale do przejechania zwykłym samochodem osobowym.

Do Dawid Garedży wyjechaliśmy rano z Tbilisi marszrutką do Sagaredżo (Sagarejo) z dworca Samgori za 3 lari. Po mniej więcej godzinie dojeżdżamy do Sagaredżo i negocjujemy z miejscowymi taksówkarzami. Ponieważ jest nas szóstka, najwygodniej dla nas byłoby wziąć jakiegoś minivana, jednak do dyspozycji mamy tylko klika osobówek. Musimy wziąć dwie taksówki. Pierwsza cena zbija nas z nóg – 70 lari za jedną taksówkę. Ostatecznie negocjacje kończą się na stawce 45 lari za samochód czyli po 15 lari za osobę.

Po drodze mijamy opuszczone miasteczka i wsie. Dość przygnębiający widok.



Wchodząc na górę Garedża, idziemy wzdłuż granicy azerskiej, by w pewnym momencie ją przekroczyć – bez wizy kosztującej 60$. Te zielone przestrzenie to już Azerbejdżan, a barierka wzdłuż ścieżki stanowi granicę państwową.

Na górze, przy jednej z kapliczek, spotykamy gruzińskich pograniczników z psami. Cała czwórka (dwóch żołnierzy plus dwa psy) odpoczywa od upału w cieniu. Przysiadamy się do nich a psy, jak na rasę kaukaską przystało, przytulają się do nas, domagając się pieszczot. 😉

Wracając znów mijamy opuszczoną wioskę, która okazuje się nie być do końca opuszczoną. W tym odmalowanym na biało „domu” powstanie niedługo (miała się otworzyć tydzień, dwa po naszej wizycie) restauracja, którą prowadzić będą Polacy.

Gdy dojeżdżamy do Sagaredżo czeka na nas już marszrutka, tak więc cała droga przebiegła nam całkiem sprawnie.

3 comments

Dodaj komentarz

  1. LL · Maj 12, 2013

    Przepiękne krajobrazy

    Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych targetów. LL

  2. Marysia @ My Travel Affairs · Maj 12, 2013

    Swietne zdjecia, bede tam za kilka dni! Juz sie nie moge doczekac! 🙂

  3. WojtekWu · Maj 12, 2013

    Restauracja się już otworzyła, a do Garedżi można dojechać bez problemu z centrum Tbilisi marszrutką o nawie Gareja Line za 25 lari w obie strony. Jak widać, bardzo warto.